Peter May – Na Szlaku Trumien


Peter May, Na Szlaku Trumien [Coffin Road], tłum. Lech Z. Żołedziowski, Albatros, 2018, 384 stron.

Pamiętam, że jakiś czas temu zastanawiałam się nad przeczytaniem książki „Na gigancie” Petera May’a, ale nie miałam wcześniej z autorem do czynienia, a opis nie sprawił, że zapragnęłam koniecznie ten tytuł poznać. Niedługo później wpadła mi w oko jego inna powieść - „Na Szlaku Trumien” i tym razem poczułam się zaintrygowana na tyle, by po książkę sięgnąć. Ostatnia strona za mną i mogę napisać, że chociaż fajerwerków nie było, to naprawdę polubiłam się z tym szkockim pisarzem i teraz już bez oporów rozejrzę się za innymi historiami, które stworzył.

Czytaj dalej

Mario Puzo – Rodzina Borgiów


Mario Puzo, Rodzina Borgiów [The Family], tłum. Zygmunt Halka, Władysław Masiulanis, Albatros, 2018, 448 stron.

Z jednej strony byłam bardzo ciekawa „Rodziny Borgiów”, a z drugiej muszę przyznać, że nastawiłam się do niej sceptycznie – trochę dlatego, że w głowie wybrzmiewały mi pełne rozczarowania opinie, które tu i ówdzie napotkałam, a trochę ze względu na fakt, że ostatnio czytana książka Mario Puzo, czyli „Omerta” nieco mnie zawiodła. Po niej poprzeczka, którą przy „Ojcu chrzestnym” i „Sycylijczyku” postawiłam autorowi bardzo wysoko, nieco opadła. Teraz mogę już napisać, że „Rodzina Borgiów” nie trafi może do moich ulubionych powieści amerykańskiego pisarza, ale czytało mi się ją naprawdę dobrze i moje obawy okazały się niepotrzebne.

Czytaj dalej

Melissa Ashley – Malarka ptaków


Melissa Ashley, Malarka ptaków [The Birdman's Wife], tłum. Agnieszka Patrycja Wyszogrodzka-Gaik, Czarna Owca, 2018, 506 stron.

Gdy myślę o „Malarce ptaków”, to przypominają mi się moje odczucia po lekturze „Zimowej opowieści” Marka Helprina – powieści, która z jednej strony mnie oczarowała, a z drugiej momentami trochę nużyła. Zdecydowanie czuje się, że Melissa Ashley przelała na papier swoją miłość do ptaków oraz fascynację prawdziwą postacią Elizabeth Gould – kobiety żyjącej w XIX wieku, która z determinacją dążyła do realizowania swojej pasji. Jednocześnie mimo tego, jak bardzo barwna jest ta historia i z jaką dbałością o szczegóły skonstruowana, to nie ukrywam, że czytało mi się ją momentami dosyć opornie.

Czytaj dalej

Mikel Santiago – Ostatnia noc w Tremore Beach


Mikel Santiago, Ostatnia noc w Tremore Beach [La última noche en Tremore Beach], tłum. Maria Mróz, Czarna Owca, 2016, 390 stron.

Wygląda na to, że Mikel Santiago lubi tworzyć bohaterów, którzy zmagają się z niemocą twórczą – w powieści „Zła droga” Bert Amendale nie potrafił skupić się na pisaniu kolejnej powieści, a w „Ostatniej nocy w Tremore Beach” Peter Harper przeżywa kryzys w komponowaniu nowych utworów. W obu przypadkach wcześniejsze sukcesy nie stały się gwarancją pozostania na piedestale. Spadanie z niego okazało się bolesne, a to nie jedyny problem z jakim panowie musieli się mierzyć. Hiszpański autor wrzucił ich bowiem w wir niebezpiecznych wydarzeń i  w pewnym momencie nie wiadomo co jest prawdą, a co jedynie wytworem wyobraźni. I o ile „Zła droga” wywołała u mnie niedosyt, bo miała świetne momenty i jednocześnie niewykorzystane zadatki na genialną powieść, o tyle „Ostatnia noc w Tremore Beach” usatysfakcjonowała mnie bardziej.

Czytaj dalej

Katarzyna Berenika Miszczuk – Szeptucha


Katarzyna Berenika Miszczuk, Szeptucha, W.A.B., 2016, 416 stron.
Kwiat paproci, tom 1.

Gosława, czyli Gosia mieszka w Warszawie i chociaż swoją przyszłość wiąże z medycyną, to po ukończeniu studiów jest zmuszona odbyć roczne praktyki u szeptuchy. Leśne klimaty, wiara w bogów, przygotowywanie maści oraz specjalnych ziółek i niecodzienne rady na codzienne przypadłości zupełnie nie są w jej stylu, ale niestety nie ma wyjścia. Zatrzymuje się w Kielcach, a w Bielinach rozpoczyna swoją przygodę z zupełnie innymi sposobami leczenia niż te, w jakie wierzy. Spotyka też na swojej drodze mężczyznę, który sporo w jej życiu namiesza.

Czytaj dalej

Khaled Hosseini – Chłopiec z latawcem


Khaled Hosseini, Chłopiec z latawcem [The kite runner], tłum. Maria Olejniczak-Skarsgård, Albatros, 2018, 416 stron.

Dobrze jest trafiać na takie książki jak „Chłopiec z latawcem”, bo chociaż momentami rozrywają serce i sprawiają, że wstrzymuje się oddech, to jednocześnie mają w sobie siłę, by przenieść czytelnika w zupełnie nieznane miejsca i zbliżyć go do bohaterów na tyle mocno, żeby przeżywał ich historię tak, jakby był tuż obok.

Czytaj dalej

Plany czytelnicze czerwiec / lipiec 2018

Większość książek z mojej biblioteczki czeka sobie właśnie grzecznie w kartonach aż przygotuję im w nowym miejscu regały, ale pod ręką zostawiłam te, które chciałabym w najbliższym czasie przeczytać :).


Mario Puzo - Rodzina Borgiów. Czytałam już kilka książek Puzo (Ojciec chrzestny, Sycylijczyk, Omerta) i czas na kolejną. Oglądałam kiedyś serial Borgiowie, więc jestem ciekawa jak wypada książka.

Lucy Maud Montgomery - Opowieści z Avonlea. Długo się już z Anią nie widziałam i stęskniłam się za jej spojrzeniem na świat.

Czytaj dalej

Jakub Małecki – Dygot


Jakub Małecki, Dygot, Sine Qua Non, 2015, 315 stron.

O tym, że ciągnie mnie do powieści osadzonych w niewielkich społecznościach wiedziałam od dawna, ale to, że Jakub Małecki tak genialnie odnajduje się w takiej przestrzeni, jest moim niedawnym odkryciem. Nie byłam pewna czy proza tego autora mnie przekona, ale teraz nawet przez chwilę nie będę wahała się przed sięgnięciem po inne jego książki. „Dygot” okazał się tak klimatyczną, wciągającą i niecodzienną powieścią, że życzyłabym sobie jak najwięcej takich literackich odkryć.

Czytaj dalej

Imran Mahmood – Nic o mnie nie wiecie


Imran Mahmood, Nic o mnie nie wiecie [You Don't Know Me], tłum. Agata Ostrowska, Czarna Owca, 2018, 376 stron.

Od czasu do czasu wybieram książkę, która w jakiś sposób mnie zaintryguje, ale po której nie do końca wiem, czego się spodziewać. Tak było w przypadku „Nic o mnie nie wiecie” – powieści o sądowym procesie, w którym obserwujemy właściwie już jego ostatnie akordy – mowę końcową. Tyle tylko, że główny bohater oskarżony o morderstwo postanawia wygłosić ją sam i wreszcie przedstawić swoją wersję wydarzeń. Czy tym razem prawdziwą?

Czytaj dalej

J. D. Barker - Czwarta małpa

J. D. Barker, Czwarta małpa [The Fourth Monkey], tłum. Agnieszka Wyszogrodzka-Gaik, Czarna Owca, 2018, 432 strony.
4MK, tom 1.

„Czwarta małpa” to książka, o której starałam się nie czytać przed lekturą zbyt wiele, żeby nie nadmuchiwać balonika oczekiwań, ale i tak nie sposób było nie dostrzec, że w wielu czytelniczych sercach – szczególnie tych lubujących się w thrillerach – zajęła miejsce szczególne. Nie jestem w szoku po jej lekturze i nie mam książkowego kaca, ale tak – myślę, że to naprawdę dobra powieść i bez wahania sięgnęłabym kolejną autorstwa J. D. Barkera.

Czytaj dalej

Mario Puzo – Omerta



 Mario Puzo, Omerta, tłum. Marek Fedyszak, Albatros, 2018, 352 strony.


Najpierw był genialny „Ojciec chrzestny”, później szalenie klimatyczny i intrygujący „Sycylijczyk”, a teraz przyszedł czas na „Omertę”. Niestety, trzecia książka Mario Puzo, którą miałam okazję czytać nie zrobiła na mnie tak dużego wrażenia jak dwie wcześniejsze. Przyjemnie było ponownie zajrzeć do mafijnego świata, ale tym razem nie zdołałam się naprawdę mocno zaangażować z stworzoną przez autora historię.

Czytaj dalej

Harlan Coben – Krótka piłka


Harlan Coben, Krótka piłka [Drop shot], tłum. Zbigniew A. Królicki, Albatros, 2018, 400 stron.
Myron Bolitar, tom 2.

Lubię spotkania z książkami Harlana Cobena, bo zazwyczaj świetnie się wtedy bawię i na kilka godzin zamieniam się w detektywa próbującego rozgryźć kolejną zagadkę. Nie ukrywam, że powieści tego autora traktuję przede wszystkim jako rozrywkę, a po jakimś czasie historie z poszczególnych tytułów zacierają mi się w pamięci. Bohaterowie też nie zostają w niej na dłużej, ale jest szansa, że w przypadku serii o Myronie Bolitarze pod tym względem będzie trochę inaczej. Za mną drugi tom, a ja już przywiązałam się do postaci Myrona i jego przyjaciela Wina.

Czytaj dalej

Håkan Nesser – Intrigo


Håkan Nesser, Intrigo, tłum. Małgorzata Kłos, Czarna Owca, 2018, 520 stron.

Wiem, że się powtórzę, ale naprawdę lubię spotkania z prozą Håkana Nessera. Jest w jego książkach coś takiego, że zatapiam się w nich z przyjemnością i nawet jeżeli czasami nieco marudzę na ten czy inny element (szczególnie widać to było w przypadku powieści „Oczy Eugena Kallmanna”, w której wyjątkowo nie zaczytałam się tak łatwo), to i tak bez wahania sięgam po kolejny tytuł.

Czytaj dalej

Arne Dahl – Bezdroża


Arne Dahl, Bezdroża [Inland], tłum. Maciej Muszalski, Czarna Owca, 2018, 398 stron.
Sam Berger i Molly Blom, tom 2.


Nie bardzo sprawdziły się moje podejrzenia co do kolejnej części serii o Samie Bergerze i Molly Blom, które miałam w głowie po lekturze pierwszego tomu („Pustkowia”). Ani to dobrze, ani źle – nie znajdziemy w książce „Bezdroża” odpowiedzi na wszystkie pytania, które zostały po poprzedniej powieści i to budzi niedosyt, ale za to Arne Dahl wrzuci nas w wir nowej sprawy. I chociaż zaangażowanie się w tę historię trwało u mnie trochę za długo, to Sam i Molly tworzą na tyle ciekawy duet, że ostatecznie nie żałuję tego spotkania.

Czytaj dalej

Marta Guzowska – Ślepy archeolog


Marta Guzowska, Ślepy archeolog, Marginesy, 2018, 400 stron.

Książka Marty Guzowskiej przypomniała mi o tym, że w dzieciństwie marzyłam o byciu archeologiem, chociaż dziś po tym pragnieniu została tak naprawdę tylko pewna publikacja o zaginionych cywilizacjach. Powieściowe wykopaliska na Krecie w pewnym stopniu kuszą ciekawymi opisami tego zawodu, ale tak naprawdę to nie odkrywanie skarbów przeszłości jest najbardziej zajmujące, gdy tu i teraz ktoś traci życie.

Czytaj dalej

Donato Carrisi – Dziewczyna we mgle

Donato Carrisi,  Dziewczyna we mgle [La ragazza nella nebbia], tlum. Jan Jackowicz, Albatros, 2018, 352 strony.

Donato Carrisi był moim niespodziewanym zeszłorocznym odkryciem, bo kiedy przeczytałam jego dwie powieści („Trybunał dusz” i „Łowca cieni) czułam, że trafiłam na kogoś idealnie trafiającego w mój gust – autora potrafiącego wychodzić w swoich książkach poza schematy i będącego inteligentnym obserwatorem ludzkich poczynań. I właśnie dlatego, że tak bardzo zachwyciła mnie seria o watykańskim penitencjariuszu Marcusie, czułam się trochę zawiedziona, że „Dziewczyna we mgle” aż tak wielkiego wrażenia na mnie nie zrobiła.

Czytaj dalej

Katarzyna Zyskowska – Historia złych uczynków


 Katarzyna Zyskowska, Historia złych uczynków, Znak Literanova, 2018, 512 stron.

Chciałam poznać lepiej prozę Katarzyny Zyskowskiej, bo do tej pory miałam okazję czytać tylko napisaną przez nią z Wojciechem Chmielarzem książkę „Koma” – dobrą powieść, ale nie na tyle zachwycającą, żebym została fanką autorki. Przez pierwsze sto - sto pięćdziesiąt stron „Historii złych uczynków” byłam skłonna zapewnić wszem i wobec, że nie zostanę nią na pewno, ale ostatecznie muszę się powstrzymać od takich kategorycznych stwierdzeń. Od pewnego momentu podobał mi się kierunek, w jakim Katarzyna Zyskowska powędrowała i gdyby całość utrzymana była w takim niepokojącym klimacie, to pewnie książka poruszyłaby mnie znacznie mocniej.

Czytaj dalej

Frances Hardinge – Śpiew Kukułki


Frances Hardinge, Śpiew Kukułki [Cuckoo Song], tłum. Krzysztof Mazurek, Czarna Owca, 2018, 480.

Kilka miesięcy temu, czytając „Drzewo kłamstw”, byłam zachwycona tym, jak Frances Hardinge zdołała wciągnąć mnie w stworzoną przez siebie historię. Nie chciałam wtedy docierać do ostatniej strony, bo szalenie dobrze czułam się w stworzonej przez nią rzeczywistości. To pierwsze spotkanie z prozą brytyjskiej pisarki wysoko ustawiło poprzeczkę i pewnie dlatego sięgając po „Śpiew Kukułki” mieszała się we mnie ciekawość, co też czeka mnie tym razem, z obawą o to, czy po raz drugi dam się oczarować.

Czytaj dalej

Fiona Barton – Dziecko


Fiona Barton, Dziecko [The Child], tłum. Agata Ostrowska, Czarna Owca, 2018, 542 strony.

Niewielka wzmianka w gazecie o odnalezieniu na placu budowy zakopanych szczątków niemowlaka nie odbija się echem wśród czytelników – to pewnie jakaś stara sprawa i dziecko, o którym nikt już nie pamięta. A jednak Angela jest przekonana, że to jej porwana przed laty z sali poporodowej córeczka Alice; Emma czuje, że jej tajemnica z przeszłości wyjdzie wreszcie na światło dziennie i czeka aż policja zapuka do jej drzwi; Kate Waters jako dziennikarka zastanawia się, co tak naprawdę stało się tej niewielkiej istotce i gdzie jest jej matka. Maleńkie kosteczki zakopane w istniejącym kiedyś ogródku jednego z wynajmowanych mieszkań mają swoją historię i tylko czekają, aby ktoś ją odkrył…

Czytaj dalej

Daphne du Maurier – Moja kuzynka Rachela


Daphne du Maurier, Moja kuzynka Rachela [My cousin Rachel], tłum. Zofia Uhrynowska-Hanasz, Albatros, 2018, 400 stron.

Przyznaję, że jeszcze do niedawna nie miałam szczególnych planów poznania twórczości Daphne du Maurier.  Trochę o niej słyszałam, od czasu do czasu przemknęło mi przez myśl, żeby przyjrzeć się jej bliżej, ale nic konkretnego z tego nie wynikało. A jednak, mając do wyboru różne tytuły, jakiś impuls podpowiedział mi, że „Moja kuzynka Rachela” może okazać się powieścią, która mi się spodoba. Czy tak rzeczywiście było?

Czytaj dalej

Jessica Shattuck – Panie na zamku


Jessica Shattuck, Panie na zamku [The Women in the Castle], tłum. Ewa Spirydowicz, Czarna Owca, 2018, 414 stron.

„Panie na zamku” nie okazała się książką, od której nie byłam w stanie się oderwać. Nie wzbudziła we mnie ogromu emocji, nie sprawiła, że będę ją przez długi rozpamiętywała. Jessica Shattuck potrafiła jednak przenieść mnie kilkadziesiąt lat wstecz, w zupełnie nieznane mi miejsca i sprawić, że obserwowałam kolejne wydarzenia z zainteresowaniem. Gdy więc myślę o tej powieści, to na myśl przychodzi mi jedno określenie - dobra.

Czytaj dalej

Anne B. Ragde – Raki pustelniki


Anne B. Ragde, Raki pustelniki [Eremittkrepsene], tłum. Ewa M. Bilińska, Smak Słowa, 2017, 312 stron.
Saga rodziny Neshov, tom 2. 

Nie będę dobra w budowaniu napięcia, bo od razu zdradzę, że drugi tom sagi rodziny Neshov zrobił na mnie mniejsze wrażenie niż pierwszy. W „Ziemi kłamstw” fabuła może nie porywała, ale jakoś mimo to losy (nie)zwyczajnych bohaterów z czasem ciekawie się ze sobą splotły, a zakończenie pokazało, że rodzinne tajemnice zazwyczaj kiedyś zostają odkryte. Nie było ekscytująco, ale za to klimatycznie, a kreacja poszczególnych postaci wzbudziła mój podziw. „Raki pustelniki” wydały mi się niestety w pewnym stopniu pozbawione tych atutów i trudniej było mi poczuć się częścią tej historii.

Czytaj dalej

Fiona Sussman - Ostatni raz, gdy rozmawialiśmy


Fiona Sussman, Ostatni raz, gdy rozmawialiśmy [The Last Time We Spoke], tłum. Anna Sauvignon, Wydawnictwo Kobiece, 2018, 372 strony.

Pierwsze kilkadziesiąt stron „Ostatni raz, gdy rozmawialiśmy” prowadzi do silnego zderzenia stosunkowo poukładanej codzienności ze zbrodnią, która zmienia wszystko. Jeszcze chwilę temu Carla martwiła się słowami swojego syna Jacka, który po przyjeździe oznajmił, że nie widzi dla siebie przyszłości na rodzinnej farmie, a kilka godzin później to wszystko przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie. Jack został zamordowany. Kevin – jej mąż - tak brutalnie potraktowany, że nigdy już nie będzie taki, jak wcześniej. Carla została pobita i zgwałcona. Dwóch młodych chłopaków zmieniło jej życie w koszmar. Czy będzie potrafiła wybaczyć oprawcom? Z jednym z nich – Benem Toroą – będzie jeszcze miała do czynienia.

Czytaj dalej

Camilla Läckberg – Syrenka


Camilla Läckberg, Syrenka [Sjöjungfrun], tłum. Inga Sawicka, Czarna Owca, 2016, 488 stron.
Saga o Fjällbace, tom 6.

Nie po raz pierwszy (i z pewnością nie ostatni) Camilla Läckberg sięga po wydarzenia z przeszłości, by pokazać, że można próbować o nich zapomnieć i udawać, że to, co budzi nieprzyjemne uczucia nie miało miejsca. Problem w tym, że mijające lata zazwyczaj wcale nie zacierają niechcianych wspomnień, które potrafią upominać się o uwagę i rozliczenie z ogromną siłą. Taką, która może nawet nieść ze sobą śmierć.

Czytaj dalej

Chloë Mayer – Chłopiec ze śniegu


Chloë Mayer, Chłopiec ze śniegu [The Boy Made of Snow], tłum. Magdalena Słysz, Czarna Owca, 2017, 368 stron.

„Chłopiec ze śniegu” nie jest powieścią o wojnie, mimo że jej akcja toczy się głównie w roku 1944, a rozgrywające się bitwy mają na sytuację bohaterów pewien wpływ. Wojna jest tu tylko tłem wydarzeń, w których główną oś stanowi relacja matki i syna – relacja trudna i niejednokrotnie ściskająca za serce.

Czytaj dalej

Belinda Bauer – Martwa jesteś piękna


Belinda Bauer, Martwa jesteś piękna [The Beautiful Dead], tłum. Paweł Wolak, Wydawnictwo MUZA, 2018, 448 stron.

On czuje się niczym artysta, który swoimi zbrodniami skupia uwagę publiczności żądnej krwi. Przygotowuje przedstawienie, w głównej roli obsadzając kogoś, kto się tego zupełnie nie spodziewa i kto – gdyby tylko miał jakikolwiek wybór – wołałby być w zupełnie innym miejscu. On jest malarzem śmierci i dopiero gdy ją zadaje, to czuje, że żyje. Dopiero wtedy serce – niezupełnie jego, bo przed laty otrzymane od kogoś innego – zaczyna naprawdę bić.

Czytaj dalej

C. J. Tudor – Kredziarz


C. J. Tudor, Kredziarz [The Chalk Man], tłum. Piotr Kaliński, Czarna Owca, 2018, 384 strony.

Idealna sytuacja byłaby taka, gdyby thriller po który sięgam trzymał mnie w napięciu od początku do końca, wyróżniał się fabularnie na tle podobnych gatunkowo książek, wbijał w fotel zakończeniem, zachwycał stworzonym klimatem,  wzbudzał podziw wobec fenomenalnie wykreowanych bohaterów, których trudno jednoznacznie ocenić i nie dawał o sobie długo zapomnieć po dotarciu do ostatniej strony. Im więcej czytam tego typu powieści, tym rzadziej wszystkie te elementy udaje mi się spotkać w jednej książce. I chciałabym napisać, że „Kredziarz” to niespodziewanie właśnie taki strzał w dziesiątkę, ale niestety – nie tym razem. Jednocześnie uważam, że to naprawdę obiecujący debiut i przyznaję, że autorce udało szybko i sprawnie wciągnąć mnie w stworzoną przez siebie historię. 

Czytaj dalej

Leszek Mellibruda, Dagny Kurdwanowska – A może nie ma się czego bać?

 Leszek Mellibruda, Dagny Kurdwanowska, A może nie ma się czego bać? Jak zmienić lęk w ciekawość, Edipresse, 2018, 312 stron.

„A może nie ma się czego bać?” trudno traktować jako książkę, która ma przynieść łatwe odpowiedzi na trudne pytania. Nie ma w niej cudownej recepty na to, jak pozbyć się lęku, bo nie jest to temat, który będziemy w stanie załatwić poznaniem kilku dobrych rad. Mimo to podświadomie i trochę naiwnie liczyłam na to, że jej lektura odkryje przede mną więcej konkretnych technik radzenia sobie z tym, co potrafi rozedrgać nas od środka i zawładnąć myślami, utrudniając cieszenie się codziennością. Z drugiej jednak strony może ona stanowić pewien punkt wyjścia, bo odniosłam wrażenie, że mocno skupia się na mechanizmach i przyczynach, które sprawiają, że lęk czujemy. A od tego warto jest zacząć.

Czytaj dalej

Dennis Lehane – Modlitwy o deszcz


Dennis Lehane, Modlitwy o deszcz [Prayers for rain], tłum. Jan Kabat, Prószyński i S-ka, 2012, 485 stron.
Cykl: Patrick Kenzie / Angela Gennaro, tom 5.

Wiedziałam, że po „Gdzie jesteś, Amando” - czwartym tomie serii o duecie bostońskich detektywów – trudno będzie autorowi zachwycić mnie tak samo w kolejnej części. I rzeczywiście – książka „Modlitwy o deszcz” nie dostarczyła mi aż tyle napięcia i emocji, ale i tak Dennis Lehane jak zawsze okazał się gwarancją wciągającej lektury.

Czytaj dalej

Orly Wahba – Kindness Boomerang


Orly Wahba, Kindness Boomerang. Czyli 365 sposobów, jak zmienić świat i siebie [Kindness Boomerang: How to Save the World (and Yourself) Through 365 Daily Acts], tłum. Agata Trzcińska-Hildebrandt, Wydawnictwo Buchmann, 2018, 384 strony.

Ciepło się robi na sercu, gdy ktoś jest dla nas życzliwy; ciepło się robi na sercu, gdy to my jesteśmy życzliwi dla kogoś. Drobny gest czy kilka słów mogą zupełnie odmienić czyjś dzień. Czy mogą zmienić świat? Pewnie nie cały, ale może taka uważność wobec drugiego człowieka jest dokładnie tym, czego ktoś w danej chwili potrzebował najbardziej na świecie.

Czytaj dalej

Stieg Larsson – Zamek z piasku, który runął


Stieg Larsson, Zamek z piasku, który runął (Luftslottet som sprängdes), tłum. Alicja Rosenau, Czarna Owca, 2017, 784 strony.
Cykl: Millennium, tom 3.

Przez prawie rok, który minął od lektury „Dziewczyny, która igrała z ogniem” zdążyłam trochę wybić się z rytmu historii Mikeala i Lisbeth, ale już pierwsze strony trzeciego tomu serii Millennium Stiega Larssona na nowo mnie w ich losy zaangażowały. Szybko przypomniałam sobie, dlaczego tak bardzo podobały mi się poprzednie książki szwedzkiego autora.

Czytaj dalej

Mario Puzo - Sycylijczyk


Mario Puzo, Sycylijczyk [The Sicilian], tłum. Jan Jackowicz, Albatros, 2017, 464 strony.

Pamiętam, że po lekturze „Ojca Chrzestnego” zachwycałam się tym, jak Mario Puzo wciągnął mnie w świat nowojorskiej mafii i wpływów, które roztaczał nad ludźmi don Vito Corleone, pomagając im w potrzebie, a w zamian oczekując jedynie „drobnej uprzejmości” w odpowiednim dla siebie momencie. Byłam wtedy pod ogromnym wrażeniem tej historii i sposobu jej opowiedzenia, a teraz przeczytałam „Sycylijczyka” i muszę przyznać, że ten amerykański pisarz włoskiego pochodzenia już po raz drugi zdobył moje czytelnicze serce. Emocje nieco inne, zachwyt może nie tak silny jak za pierwszym razem, ale to jedna z tych książek, które pochłania się z ogromnym zaangażowaniem i żałuje się dotarcia do ostatniej strony.

Czytaj dalej

Amy Engel - Dziewczyny z Roanoke


Amy Engel, Dziewczyny z Roanoke [The Roanoke Girls], tłum. Magdalena Nowa, Czarna Owca, 2017, 352 strony.

Mam przeczucie, że chociaż za jakiś czas książka Amy Engel pewnie nieco mi się w głowie rozmyje jeżeli chodzi o szczegóły, to tajemnica rodziny Roanoke zostanie tam na trochę dłużej. Trudno mi się teraz dziwić, że większość dziewczyn z niej pochodzących albo uciekała jak najdalej, albo spotykało je coś złego. Nadal dziwię się jednak, jak ogromną siłę przyciągania miała rodzinna posiadłość położona tuż za Osage Flats wobec każdej z nich. I żałuję tylko, że autorka ten element historii zdradziła tak szybko.

Nastoletnia Lane czuje w pewnym sensie ulgę, gdy jej matka popełnia samobójstwo. Nie będzie musiała byś tuż obok ciągłego cierpienia, smutku i braku czułości; wreszcie może zacznie zapominać jak boli obojętność. Z Nowego Jorku trafia domu dziadków w Kansas – do ludzi, których nigdy wcześniej nie poznała. A jednak szybko czuje, że to jej miejsce, tym bardziej, że za towarzystwo ma energiczna kuzynkę Allegrę, która mieszka tam od urodzenia. Dzieje się jednak coś, co sprawia, że Lane ucieka z posiadłości, porzuca wygodną codzienność i wraca dopiero po przeszło dziesięciu latach, gdy dowiaduje się, że Allegra zniknęła.  

Czytaj dalej

A. J. Finn – Kobieta w oknie


A. J. Finn, Kobieta w oknie [The Woman in the Window], tłum. Jacek Żuławnik, W. A. B., 414 stron.

„Kobieta w oknie” należy do takich książek, jakie bardzo lubię – wzbudzających niepewność, ponieważ niemal do końca trudno o postawienie wszystkiego na jedno rozwiązanie. W powieści A. J. Finna po drodze pojawia się tyle furtek, że autor bez problemu mógłby poprowadzić czytelnika ku wielu zakończeniom, które dałoby się logicznie wyjaśnić, oczywiście zakładając, że zrobiłby to umiejętnie.

Czytaj dalej

Anna Brones – Żyj lagom


Anna Brones, Żyj lagom. Szwedzka sztuka życia w harmonii [Live Lagom], tłum. Jacek Żuławnik, Edipresse, 2017, 224 strony.

„Żyj lagom” najpierw niespiesznie pomacałam, bo ma wprost idealną do tego okładkę. Wiem, że nie jest to najważniejszy element książki, ale po prostu lubię ładne i z pomysłem wydane publikacje. Przyjemnie przegląda się też zawarte w środku fotografie, a i reszta jest estetycznie poukładana (i tylko tekst wolałabym wyjustowany). Ogólnie rzecz biorąc wnętrze zrobiło na mnie jednak trochę mniejsze wrażenie niż to z podobnych tematycznie książek Meika Wikinga („Hygge. Klucz do szczęścia” i „Lykke. Po prostu szczęście”), a i treść okazała się budzić niedosyt.

Czytaj dalej

Plany czytelnicze styczeń / luty

Początek roku zapowiada się pełen mocnych wrażeń, a to za sprawą niektórych tytułów, jakie chciałabym niedługo przeczytać. A przynajmniej mam nadzieję, że dostarczą mi one sporo emocji.


Anna Brones - Żyj lagom. Miałam już okazję czytać o szczęśliwych Duńczykach w książkach Meika Wikinga (Hygge. Klucz do szczęścia i Lykke. Po prostu szczęście), więc teraz czas sprawdzić jaki sposób na życie mają Szwedzi.

Mario Puzo - Sycylijczyk. Aż trudno uwierzyć, że książkę Ojciec Chrzestny czytałam ponad trzy lata temu i chociaż szalenie mi się podobała, to nie sięgnęłam po kolejne powieści jej autora. Postanowiłam to zmienić.

Czytaj dalej

Gilly Macmillan – Perfekcyjna dziewczyna



Gilly Macmillan,  Perfekcyjna dziewczyna [The perfect girl], tłum. Tomasz Wyżyński, Świat Książki, 2017, 400 stron.

Styl Gilly Macmillan poznałam przy okazji jej debiutanckiej książki „Dziewięć dni” – historii o zaginionym chłopcu, próbach jego odnalezienia i matce, która musi sobie radzić nie tylko ze ściskającym serce strachem o swoje dziecko, ale też bezlitosną oceną ze strony ludzi. To była świetna powieść, dlatego wiedziałam, że jeżeli brytyjska pisarka stworzy kolejną, to nie będę długo zastanawiała się nad lekturą. Wobec „Perfekcyjnej dziewczyny” miałam jednak spore oczekiwania, bo wiedziałam już, że Gilly Macmillan potrafi budować napięcie i zaskakiwać, a jednocześnie nie stroni od poruszania ważnych problemów. Niektóre z tych elementów w jej najnowszej książce znalazłam, ale nie ukrywam, że zrobiła ona na mnie mniejsze wrażenie niż debiut.

Czytaj dalej

Najlepsze książki 2017 roku

Na K-czyta przyszedł czas na...
najlepsze książki 2017 roku.




To doskonała okazja do przypomnienia sobie, jakie tytuły zrobiły na mnie - z bardzo różnych powodów - największe wrażenie, ale przede wszystkim podsunięcia Wam kilku inspiracji książkowych :)


Czytaj dalej

Arne Dahl – Pustkowia


Arne Dahl, Pustkowia [Utmarker], tłum. Maciej Muszalski, Czarna Owca, 2017, 382 strony.
Cykl: Sam Berger i Molly Blom, tom 1.

Pamiętam, że gdy przeczytałam „Głuchy telefon” – powieść, której autorem jest Arne Dahl - miałam zamiar zabrać się za kolejne tomy serii Opcop, bo mimo nieco trudnych początków, styl szwedzkiego pisarza przypadł mi do gustu, a bohaterów książki chciałam poznać lepiej. A jednak minął ponad rok i nic w tym kierunku nie zrobiłam. Ze szwedzkim pisarzem jednak się spotkałam, tyle że przy okazji jego nowej serii (bo oczywiście „za mało” mam tych niedokończonych) o dwójce detektywów – Samie Bergerze i Molly Blom.

Przyznanie, że gdzieś grasuje seryjny morderca pociąga za sobą szereg konsekwencji, a najłatwiej ich uniknąć udając, że nie dostrzega się powiązań między sprawami – tym bardziej, jeżeli w żadnej z nich nie znaleziono ofiary. Nie ma ciała, nie ma zbrodni. Koniec, kropka. Z drugiej strony tylko Sam Berger zdaje się dostrzegać, że za zniknięciami piętnastoletnich dziewczyn może stać jeden człowiek. Czy policjant wie więcej niż inni, czy to tylko przeczucia? Przecież w Szwecji codziennie znikają bez śladu ludzie, więc dlaczego w tym przypadku miałoby się za tym kryć skrupulatnie przemyślane działanie? Być może sprawie nada rozmachu znalezienie miejsca, w którym prawdopodobnie więziono jedną z zaginionych – Ellen Savinger. Ale czy to przypadek, czy ktoś tu się bawi ze śledczymi w perwersyjną grę?

Czytaj dalej

Polub K-czyta na Facebooku

Obserwatorzy