Tess Gerritsen – Kształt nocy


Tess Gerritsen, Kształt nocy [The Shape of Night], tłum. Jerzy Żebrowski, Albatros, 2019, 352 strony.

Mam wobec książki „Kształt nocy” dosyć letnie odczucia. Tess Gerritsen poznałam przy okazji lektury trzech pierwszych tomów serii thrillerów medycznych z Jane Rizzoli i Maurą Isles w rolach głównych i jej pióro przypadło mi do gustu. Sama nie wiem czemu przez kilka lat nie sięgnęłam po kolejne części, ale teraz myślę, że warto by było to zmienić – chociażby po to, żeby przypomnieć sobie, że autorkę stać zdecydowanie na więcej, niż pokazała to w swojej najnowszej powieści.

Czytaj dalej

Tara Westover – Uwolniona


Tara Westover, Uwolniona. Jak wykształcenie odmieniło moje życie [Educated], tłum. Barbara Szelewa, Czarna Owca, 2019, 448 stron.

Czy jest taka granica krzywdy wyrządzonej przez bliskie osoby, za którą nagle otwierają się oczy i widzi się ich inaczej? Jak daleko sięga miłość, lojalność i przywiązanie, jak mocno potrafią trzymać w miejscu zakorzenione wartości uznawane za jedyne właściwe? Gdzie szukać prawdy o własnej rodzinie, ale i o sobie i jak zrobić krok do przodu, by za chwilę nie wrócić do tego samego miejsca z ciężarem poczucia winy? Jak się uwolnić, by nie czuć, że za tę wolność zapłaciło się zbyt wysoką cenę? Autobiografia Tary Westover sprawia, że w głowie takich pytań pojawia się wiele i jak to w życiu zwykle bywa – nie ma na nie jednej, właściwiej odpowiedzi.

Czytaj dalej

Ken Armstrong, T. Christian Miller – Niewiarygodne


Ken Armstrong, T. Christian Miller, Niewiarygodne. Prawdziwa historia gwałtu [A False Report. A True Story of Rape in America], tłum. Piotr Królak, Czarna Owca, 2019, 328 stron.

Zawsze mam problem z pisaniem o takich książkach jak „Niewiarygodne. Prawdziwa historia gwałtu”, bo słowa wydają się zbyt małe, zbyt nieważne w obliczu tego, że to autentyczna historia i naprawdę istotne dla kogoś wydarzenia. Z jednej strony teoretycznie łatwiej w tym przypadku się zdystansować, bo to publikacja zawierająca relację osób trzecich – dwójki reporterów, a nie samej Marie, o której sprawie ona traktuje, ale i tak nie da się schować za oczywistymi twierdzeniami, bo przecież opisuje się czyjeś życie. Czuje się przy tym potrzebę delikatności i dużej rozwagi w doborze sformułowań i opinii.

Czytaj dalej

Eva García Sáenz de Urturi – Rytuały wody


Eva García Sáenz de Urturi, Rytuały wody [Los ritos del agua], tłum. Katarzyna Okrasko, Muza, 2019
Trylogia Białego Miasta, tom 2.
[PS Jeśli macie w planach pierwszy tom, to w żadnym wypadku nie czytajcie najpierw drugiego, bo zepsujecie sobie lekturę, odkrywając najważniejsze dla fabuły kwestie]

Pamiętam jak duże miałam oczekiwania wobec „Ciszy białego miasta” – pierwszego tomu trylogii hiszpańskiej pisarki - tym bardziej, że początkowo totalnie nie mogłam się od niego oderwać. Ostatecznie nie byłam do końca usatysfakcjonowana, chociaż podobał mi się klimat miasta i kryminalna zagadka, której zakończenie mnie zaskoczyło. W pewnym momencie zabrakło mi jednak napięcia i przekonania wobec działań śledczych. Dlatego postanowiłam, że do drugiej części – „Rytuałów wody” podejdę z większym dystansem i bez tak wysoko ustawionej poprzeczki. I to było dobre rozwiązanie, bo nawet mimo tego, że domyśliłam się kto za tym wszystkim stoi, to całość podobała mi się bardziej niż pierwszy tom.

Mieszkańcy Vitorii zaczynają oddychać spokojniej po przerażeniu, które im towarzyszyło, kiedy w mieście grasował seryjny morderca, ale ślady jego działalności nadal są dosyć żywe. Inspektor Unai Lopez de Ayala po postrzale w głowę cierpi na afazję – nie może mówić. Da się nad tym pracować, ale dopiero nowa sprawa i życiowe zawirowania motywują go do działania. Podkomisarz Alba spodziewa się dziecka, ale są sprawy, które mocno przyćmiewają radość, jaka powinna temu towarzyszyć.

Czytaj dalej

Søren Sveistrup - Kasztanowy ludzik


Søren Sveistrup, Kasztanowy ludzik [Kastanjemanden], tłum. Justyna Haber-Biały, W.A.B., 2019, 558 stron.

Morderca, który jest o krok przed wszystkimi, bo w najdrobniejszych szczegółach przygotował swój plan. Zbrodnie, o jakich się nie zapomina – makabryczne, ale jednocześnie nieprzypadkowo zaaranżowane w taki, a nie inny sposób. Wspólny motyw pojawiający się na miejscu i chociaż niepozorny, to z czasem budzący grozę – kasztanowy ludzik. Takie powieści lubię najbardziej, takie mnie wciągają i wywołują dreszcz niepokoju i oczekiwanie na rozwiązanie. Søren Sveistrup debiutuje jako pisarz w świetnym stylu i już zacieram łapki na kolejne jego powieści.

Martwa kobieta z odciętą dłonią i wieloma ranami zostaje znaleziona przy domku zabaw. Makabryczny widok zakłóca jeden element – niewielki kasztanowy ludzik umieszczony blisko zwłok. Atmosfera gęstnieje jeszcze bardziej, kiedy okazuje się, że znajduje się na nim odcisk palca córki minister spraw społecznych. Dziewczynka rok wcześniej zniknęła, a jej porywacz został złapany. Przyznał się do zabójstwa i sprawa została zamknięta, chociaż ciała do tej pory nie znaleziono.

Czytaj dalej

Lucy Maud Montgomery – Pożegnanie z Avonlea


Lucy Maud Montgomery, Pożegnanie z Avonlea [Further Chronicles of Avonlea], tłum. Ewa Fiszer, Agnieszka Kuc, Wydawnictwo Literackie, 2014, 212 stron.
Ania z Zielonego Wzgórza, tom 10.

„Pożegnanie z Avonlea” to podobnie jak „Opowieści z Avonlea” zbiór kilkunastu opowiadań, w których poznajemy historie różnych mieszkańców Wyspy Księcia Edwarda. Rudowłosej Ani jest tu bardzo niewiele (raz pełni rolę narratorki, innym razem gdzieś przemyka w tle) i nie ukrywam, że tym razem trochę mi jej brakowało, bo liczyłam, że spędzimy ze sobą więcej czasu. Nie zmienia to jednak faktu, że Lucy Maud Montgomery jak zwykle zdołała mnie zaangażować w życie innych bohaterów i sprawiła mi sporo radości wymyślonymi przez siebie opowieściami.

Czytaj dalej

Stephen King – Instytut


Stephen King, Instytut [The Institute], tłum. Rafał Lisowski, Albatros, 2019, 672 strony.

Za mną już (a w gruncie rzeczy dopiero) kilkanaście książek Stephena Kinga i chociaż obiecuję sobie, że najpierw nadrobię te starsze powieści autora, których jeszcze nie znam, to co jakiś czas nie mogę się oprzeć i sięgam po nowość w jego pisarskim dorobku. Szukam za każdym razem takich emocji, jakie wywołały we mnie na przykład „Lśnienie”, „Misery”, „Worek kości” czy „Bastion” i trochę jestem zawiedziona, kiedy nie czuję porządnego wstrząsu w czasie lektury, a co najwyżej delikatne turbulencje. Sama nie wiem gdzie w tym wszystkim umieścić „Instytut”, bo to powieść zdecydowanie dobra i wciągająca, ale kiedy zastanawiam się nad tym dłużej, to czuję jakby jeszcze kilku kroków do tych najlepszych książek jej brakowało.

Czytaj dalej

Cristina López Barrio – Mgły Tangeru


Cristina López Barrio, Mgły Tangeru [Niebla en Tanger], tłum. Katarzyna Kozioł-Galvis, Czarna Owca, 2019, 320 stron.

Flora spędziła noc z mężczyzną poznanym w barze. Mieli spotkać się następnego dnia, ale Paul się nie pojawił i właściwie na tym cała historia mogłaby się zakończyć, gdyby nie pewien wisiorek i pewna powieść. Kiedy Flora sięga po „Mgły Tangeru”, a później rozmawia z hotelowym recepcjonistą, pojawia się w jej głowie myśl, że przespała się z postacią z książki. Absurdalne? Cóż, jej życie stało się tak mało ekscytujące i pozbawione prawdziwej radości, że pomysł wyjazdu do innego kraju, by spotkać się z autorką i odszukać kochanka wydaje się tylko trochę szalony…

Czytaj dalej

Anne B. Ragde – Zawsze jest przebaczenie


Anne B. Ragde, Zawsze jest przebaczenie [Alltid tilgivelse], tłum. Ewa M. Bilińska, Karolina Drozdowska, Smak Słowa, 2017, 312 stron.
Saga rodziny Neshov, tom 4.

Kolejny tom sagi rodziny Neshov i znowu mam poczucie, że Anne B. Ragde trafia w moje czułe punkty, budzi we mnie wrażliwość, skłania do uważnego przyglądania się bohaterom i dostrzegania ważnych rzeczy w ich pozornie mało porywającej codzienności. Norweska pisarka wchodzi w buty stworzonych przez siebie postaci, ale robi to w nieoczywisty sposób, bez epatowania emocjami, chowając raczej to co ważne, pomiędzy tym, co w pierwszym momencie wydaje się błahe i niewiele znaczące.

Czytaj dalej

Anne Griffin – Pięć toastów Hannigana


Anne Griffin, Pięć toastów Hannigana [When All is Said], tłum. Paulina Broma, Czarna Owca, 2019, 360 stron.

Najprzyjemniejszy jest ten moment, gdy nazwisko bohatera umieszczone w tytule przestaje brzmieć obco, a staje się bliskie – nagle jest postacią, którą mogę sobie wyobrazić. Widzę Hannigana jako starszego pana, który siedzi w hotelowym barze i przy kolejnych toastach snuje opowieść o swoim życiu; widzę go jako kilkuletniego chłopca wpatrzonego w starszego brata i jako dziesięciolatka, który zaczyna pracę w miejscu, gdzie spotka się z pogardą i traktowaniem innych z wyższością; widzę mężczyznę, który zakochuje się od pierwszego wejrzenia, męża żałującego, że nie mówił swojej żonie częściej ile dla niego znaczy i ojca, który nie do końca rozumiał drogę wybraną przez syna. Maurice Hannigan wciągnął mnie w opowieść o swoim życiu i sprawił, że czułam, jakbym siedziała obok niego w tym barze, jakby zabrał mnie w swoją przeszłość i przygotowywał na to, co będzie.

Czytaj dalej

Artur Pacuła – Gdzie jest korona cara?


Artur Pacuła, Gdzie jest korona cara?, Poligraf, 2015, 302 strony.
Tom 1

Lubię od czasu do czasu sięgać po powieści młodzieżowe z tajemnicą w tle, bo przypominają mi się czasy, kiedy zaczytywałam się w serii sygnowanej nazwiskiem Alfreda Hitchcocka „Przygody Trzech Detektywów”. Lata później podobny klimat poczułam sięgając po jedną z książek Rafała Kosika o trójce przyjaciół – „Felix, Net i Nika oraz Trzecia Kuzynka”, a nie tak dawno miałam okazję rozwiązywać z jeszcze innymi młodymi bohaterami pewną zagadkę w „Magicznej Bibliotece Bibbi Bokken” Josteina Gaardera i Klausa Hagerupa. Po części dlatego właśnie, że lubię obserwować dzieciaki z detektywistycznymi zapędami, sięgnęłam po książkę „Gdzie jest korona cara?” Artura Pacuły. Głównym impulsem był jednak fakt, że jej akcja rozgrywa się w moich rodzinnych stronach i po prostu nie mogłam sobie odmówić przyjemności sprawdzenia, jak znane mi miejsca przedstawił autor.

Czytaj dalej

Jørn Lier Horst – Gdy morze cichnie


Jørn Lier Horst, Gdy morze cichnie [Når havet stilner], tłum. Milena Skoczko, Smak Słowa, 2017, 336 stron.
William Wisting, tom 3.

Zaczynam się już przyzwyczajać, że seria z komisarzem Williamem Wistingiem to po prostu miła kryminalna rozrywka. Ni mniej, ni więcej. Spędziłam kilka kolejnych godzin w towarzystwie śledczych z Larvik, obserwując ich poczynania z zainteresowaniem, ale bez wielkiego napięcia. Gdzieś po drodze pojawiały się różne tropy, ale sprawa nie okazała się jakoś mocno porywająca, więc ze spokojem czekałam na rozwój sytuacji. Łatwo było mi wrócić do bohaterów i przebywanie z nimi sprawia mi przyjemność, ale chyba czas przestać nastawiać się na powieści, które zrobią na mnie ogromne wrażenie.

Czytaj dalej

Arthur Conan Doyle – Znak czterech


Arthur Conan Doyle, Znak czterech [The sign of the four], tłum. Ewa Łozińska-Małkiewicz, Algo, 2017, 172 stron.

Jest coś takiego w klimacie XIX-wiecznego Londynu, co sprawia, że dobrze się czuję, sięgając po książki właśnie w tych czasach i w tym mieście osadzone (bardzo podobał mi się na przykład „Spryciarz z Londynu” Terry’ego Pratchetta). I chociaż Arthur Conan Doyle nie skupia się jakoś szczególnie mocno na portretowaniu miejsc i zwyczajów, to mimo wszystko sprawia, że na kilka godzin przenoszę się do codzienności pewnego nietuzinkowego detektywa.

Czytaj dalej

Jakub Małecki – Ślady


Jakub Małecki, Ślady, SQN, 2016, 300 stron.

Kiedy trafiam na taką książkę jak „Ślady” Jakuba Małeckiego, to mam wrażenie, że nie potrafię ubrać jej w słowa i zamknąć w konkretnych ramach. Właściwie zamiast o niej pisać mam ochotę mocniej się w nią wgryźć, wrócić do zawartych w niej opowieści, utrwalić to, co z pamięci umyka.

Czytaj dalej

C. J. Tudor - Zniknięcie Annie Thorne


C. J. Tudor, Zniknięcie Annie Thorne [The taking of Annie Thorne], tłum. Grażyna Woźniak, Czarna Owca, 2019, 416 stron.

Niewielką społecznością Arnhill wstrząsa zbrodnia dokonana przez jedną z mieszkanek – miejscową nauczycielkę. Brutalnie zamordowała swojego syna Bena, a następnie popełniła samobójstwo. Ponad rok później jej dom wynajmuje Joe Thorne – mężczyzna otrzymuje posadę nauczyciela, ale tak naprawdę przyjechał tu z nieco innych powodów niż praca. Wiele lat temu jego ośmioletnia siostra Annie zniknęła na dwa dni i nagle się odnalazła. Od tego momentu nic już nie było takie samo. Szybko okazuje się, że Ben też na krótko zniknął kilka miesięcy przez tragicznymi wydarzeniami…

Czytaj dalej

Arthur Conan Doyle – Studium w szkarłacie


Arthur Conan Doyle, Studium w szkarłacie [A study in scarlet], tłum Ewa Łozińska-Małkiewicz, Algo, 2017, 180 stron.

Sherlock Holmes to postać, którą chciałam poznać już dawno. Z jednej strony wydawało mi się, że coś o nim wiem, bo widziałam go w wersji filmowej, ale z drugiej czułam, że koniecznie muszę sprawdzić, jak właściwie przedstawił go Arthur Conan Doyle w swoich książkach. Czy rzeczywiście jest tak genialnym  i nietuzinkowym detektywem? Czy zyska moją sympatię, a może i podziw dla swoich umiejętności dedukcji? I na ile odnajdę się w historiach wykreowanych przez szkockiego pisarza?

Czytaj dalej

J. D. Barker – Piąta ofiara


J. D. Barker, Piąta ofiara [The Fifth To Die], tłum. Agata Ostrowska, Czarna Owca, 2019, 560 stron.
4MK, tom 2

Na takie thrillery psychologiczne jak „Piąta ofiara” czekam i w takich potrafię się naprawdę mocno zaczytać. Pokręcone i skomplikowane, ale jednocześnie szalenie przemyślane i sprawiające, że w głowie układa się w czasie czytania wiele różnych scenariuszy. Dopasowywanie kolejnych elementów, żeby wszystko wskoczyło na swoje miejsce, uważne śledzenie poszczególnych tropów – to sprawiło, że poczułam się w tę historię totalnie wciągnięta i nie mogłam się od niej oderwać. A po ostatniej stronie żałuję, że nie ma jeszcze trzeciego tomu, po który mogłaby natychmiast sięgnąć.

Czytaj dalej

Mats Strandberg, Sofia Falkenhem – Potwór i cyrk


Mats Strandberg, Sofia Falkenhem, Potwór i cyrk [Monstret och människorna], tłum. Ewelina Węgrzyn, 2019, Czarna Owca, 144 strony.
Potwór Frank, tom 2.

Po niespodziewanych dla dziewięcioletniego Franka wydarzeniach, które miałam okazję obserwować w „Nocnym potworze”, nic już nie jest takie samo. Wprawdzie zaczyna się kolejny rok szkolny, ale chłopiec ma teraz tajemnice, którymi z nikim – poza nowymi przyjaciółmi potworami – nie może się podzielić. Na dodatek do miasta przyjeżdża cyrk i szybko okaże się, że tylko dla niektórych będzie to świetna rozrywka. Dla innych może stanowić ogromne niebezpieczeństwo…

Czytaj dalej

Jo Nesbø – Trzeci klucz


Jo Nesbø, Trzeci klucz [Sorgenfri], tłum. Iwona Zimnicka, Wydawnictwo Dolnośląskie, 2013, 426 stron.
Harry Hole, tom 4.

Właściwie zdziwiłam się, kiedy zdałam sobie sprawę, że od mojego ostatniego spotkania z Jo Nesbø minęły ponad trzy lata, bo „Czerwone gardło”, czyli trzeci tom serii kryminalnej z komisarzem Harrym Hole, bardzo mi się podobał. W gruncie rzeczy nie mam pojęcia z czego ta przerwa wynikała, ale wiem, że nie wyszła mi ona na dobre, bo w „Trzeci klucz” trudno mi się było przez dłuższy czas mocniej zaangażować i miałam problem z poukładaniem sobie niektórych faktów dotyczących głównego bohatera. Trochę nam się z Harrym rozluźniły przez ten czas więzi i nie ukrywam, że w czasie lektury mi to doskwierało.

Czytaj dalej

Tracy Rees – Moje lato w Tenby


Tracy Rees, Moje lato w Tenby [The Hourglass], tłum. Tomasz Wyżyński, Czarna Owca, 2019, 526 stron.

Sięgnęłam po „Moje lato w Tenby” przede wszystkim dlatego, że bardzo miło wspominałam swoje pierwsze spotkanie z Tracy Rees przy okazji jej powieści Florence Grace”. Dałam się wtedy porwać aurze kornwalijskich wrzosowisk i wydarzeniom w pewnej londyńskiej posiadłości. Liczyłam więc, że i tym razem spędzę kilka przyjemnych godzin na lekturze i może kolejna bohaterka w jakiś szczególny sposób trafi mi do serca.

Czytaj dalej

Anstey Harris – Pożegnanie z Paryżem


Anstey Harris, Pożegnanie z Paryżem [The Truths and Triumphs of Grace Atherton], tłum. Agata Ostrowska, Czarna Owca, 2019, 304 strony.

„Pożegnanie z Paryżem” nie jest powieścią porywającą i zachwycającą od pierwszej do ostatniej strony. Trzeba długo czekać na mocniejsze zawirowanie w życiu głównej bohaterki, chociaż od początku ma się świadomość, że w którymś momencie na tym obrazku musi pojawić się jakieś pęknięcie. I to właśnie ta chwila, to rozminięcie się podsycanych przez lata wyobrażeń i nadziei z rzeczywistością poruszyło mnie chyba najmocniej, przypominając mi to trudne do opisania uczucie, kiedy ma się wrażenie, że świat się w tym jednym, zupełnie niespodziewanym, momencie skończył.

Czytaj dalej

C.L. Taylor – Teraz zaśniesz


C.L. Taylor, Teraz zaśniesz [Sleep], tłum. Anna Dobrzańska, Wydawnictwo Albatros, 2019, 400 stron.

Gdybym chciała bardzo krótko napisać o tym, jakie wrażenie wywarła na mnie powieść C.L. Taylor „Teraz zaśniesz”, to musiałabym stwierdzić, że to jedna z tych książek, które czyta się bardzo szybko, po drodze czuje się trochę ciekawości, ale niekoniecznie jakiegoś silnego napięcia, a ostatecznie stawia się ją obok historii, które raczej nie pozostają na dłużej w pamięci.

Poczucie winy wgryza się w umysł, ściska żołądek i nie pozwala normalnie funkcjonować. Anna wyrzuca sobie, że jako kierowca mogła być bardziej uważna, mogła szybciej zareagować, mogła… W wypadku samochodowym ginie dwóch jej kolegów z pracy, a trzeci zostaje sparaliżowany. I chociaż w gruncie rzeczy to kierująca drugim pojazdem zasnęła za kierownicą i była bezpośrednią sprawczynią tragedii, to jednak Anna nie potrafi sobie poradzić z tym, co się stało. Cierpi na bezsenność, a ktoś – raczej nie z troski o jej samopoczucie – podrzuca jej wiadomości, które nie pomagają o wszystkim zapomnieć. Wyjazd na szkocką wyspę Rum i praca w tamtejszym hotelu mają być dla niej sposobem na poukładanie sobie wszystkiego na nowo. Problem w tym, że ktoś z gości ewidentnie nie życzy jej dobrze i wydaje się, że każdy ma coś do ukrycia…

Czytaj dalej

Mats Strandberg, Sofia Falkenhem - Nocny potwór


Mats Strandberg, Sofia Falkenhem, Nocny potwór [Monstret i natten], tłum. Ewelina Węgrzyn, Czarna Owca, 2019, 112 stron.
Potwór, tom 1.

Ostatnio częściej sięgam po książki dla młodszych czytelników, bo to właśnie one potrafią obudzić we mnie taką nieskrępowaną dziecięcą radość i jednocześnie stanowią przyjemne oderwanie od powieści, które czytam zazwyczaj. Czasami zakocham się w jakiejś historii bardziej („Cudouszek” Miry Bartók), a czasami mniej, ale za każdym razem czuje się trochę jakbym cofała się w czasie do chwil, kiedy takie opowieści towarzyszyły mi na co dzień.

Tym razem towarzyszem mojej kolejnej przygody okazał się dziewięcioletni Frank – chłopiec uwielbiający książki, ale niespecjalnie dobrze odnajdujący się wśród innych dzieci. Polubiłam go właściwie od razu i było mi autentycznie przykro, gdy na jego urodzinach nie zjawiła się żadna z zaproszonych z klasy osób. Rozumiałam też jego strach przed ciemnością i potworami, bo przecież te najmroczniejsze zakamarki zawsze wyglądają tak, jakby coś mogło się w nich kryć, prawda?

Czytaj dalej

Lucinda Riley - Sekret Heleny


Lucinda Riley, Sekret Heleny [Helena's Secret], tłum. Maria Gębicka-Frąc, Albatros, 2019, 510 stron.

Lucinda Riley nie miała ze mną łatwo, bo ostatnio wiele książek wywołuje we mnie raczej letnie odczucia. W przypadku „Sekretu Heleny” – mojego pierwszego spotkania z irlandzką pisarką - liczyłam na mocno poruszającą powieść obyczajową, od której nie będę się mogła oderwać. I chociaż historia bohaterów rozgrywająca się na Cyprze ma swój niezaprzeczalny urok, to jednak jako całość nie zrobiła na mnie aż tak dużego wrażenia.

Czytaj dalej

Michael Hjorth, Hans Rosenfeldt – Grób w górach


Michael Hjorth, Hans Rosenfeldt, Grób w górach [Fjällgraven], tłum. Alicja Rosenau, Czarna Owca, 2019, 492 strony.
Sebastian Bergman, tom 3.

Nie będę ukrywała, że do tej pory najmocniej porwał mnie pierwszy tom serii z Sebastianem Bergmanem. „Ciemne sekrety” zaintrygowały mnie bohaterami, usatysfakcjonowały kryminalną zagadką i zaostrzyły apetyt na kolejne powieści Michaela Hjortha i Hansa Rosenfeldta. „Uczeń” zrobił na mnie nieco mniejsze wrażenie, ale nie nudziłam się w trakcie lektury, natomiast „Grób w górach” czytałam dosyć długo i czegoś mi w nim zdecydowanie zabrakło.

Czytaj dalej

Marianne Power – Help me!


Marianne Power, Help me! Czy poradniki rzeczywiście pomagają zmienić życie na lepsze?, tłum. Adriana Celińska, Muza, 2019, 432 stron.

Na początku towarzyszył mi entuzjazm związany z książką „Help me!” Marianne Power, bo pomyślałam, że eksperyment, jakiego podjęła się autorka jest naprawdę ciekawy. Zapoznanie się z dwunastoma poradnikami i stosowanie do zawartych w nich zaleceń, by sprawdzić czy dzięki temu będzie się szczęśliwym? Intrygujący pomysł! Im dłużej jednak ta publikacja czekała na swój moment, tym mniej mnie do niej ciągnęło. Chyba zaczęłam się obawiać, że za dużo będzie tu rozkładania kolejnych poradników na czynniki pierwsze i zwyczajnie zacznę się nudzić. Postanowiłam jednak zerknąć chociaż na wprowadzenie i tych pierwszych kilka stron skutecznie przełamało mój opór – Marianne Power stworzyła bowiem książkę przez którą się płynie – raz z uśmiechem na ustach, innym razem z garścią refleksji.

Czytaj dalej

Jane Harper – Siła natury


Jane Harper, Siła natury [Force Of Nature], tłum. Magdalena Nowak, Czarna Owca, 2019, 382 strony.
Aaron Falk, tom 2.

Pamiętam, że nie miałam wielkich oczekiwań wobec „Suszy” - pierwszego tomu serii o agencie federalnym Aaronie Falku i zaskoczyło mnie to, jak szybko się w niej zaczytałam i nawet trochę zachwyciłam. Duszny klimat, małe miasteczko, wzrastające napięcie i świetne, zaskakujące zakończenie - to był szalenie udany debiut Jane Harper. I może powinnam przed sięgnięciem po drugi tom nieco ostudzić emocje, bo spodziewając się czegoś co najmniej tak dobrego, jak poprzednia powieść, postawiłam poprzeczkę dosyć wysoko. Jak się ostatecznie okazało – za wysoko.

Czytaj dalej

Beth O’Leary – Współlokatorzy


Beth O’Leary, Współlokatorzy [The Flatshare], tłum. Robert Waliś, Wydawnictwo Albatros, 2019, 432 strony.

Pierwsze co wspominam, gdy myślę o książce „Współlokatorzy” to to, że często się przy niej uśmiechałam. Jest coś takiego w tej historii, że zupełnie nie przeszkadzała mi przewidywalność wydarzeń – tak zwyczajnie cieszyłam się zatopieniem w losach głównych bohaterów i nawet łapałam się na tym, że nie chciałam, by to był już koniec. A do ostatniej strony dotarłam szybko, bo to jedna z tych powieści, gdzie kartki przewracają się niemal same.

Czytaj dalej

Anne Youngson – Spotkajmy się w muzeum


 Anne Youngson, Spotkajmy się w muzeum [Meet Me at the Museum], tłum. Magdalena Słysz, Czarna Owca, 2019, 192 strony.


Gdyby Tina w swoim liście zostawiła adres e-mail, Anders pewnie wysłałby jej szybką wiadomość, że profesor, do którego napisała niestety zmarł już jakiś czas temu, a jeśli interesuje ją duńskie muzeum, to może zajrzeć na jego stronę internetową. Na tym ich znajomość pewnie by się zakończyła. Anders poświęcił jednak dłuższą chwilę, by w tradycyjnej korespondencji odnieść się do rozważań nieznanej kobiety i w ten sposób sprawił, że pierwsza delikatna nić porozumienia się zawiązała...

Czytaj dalej

Stefan Darda – Przebudzenie zmarłego czasu. Powrót


Stefan Darda, Przebudzenie zmarłego czasu. Powrót, Akurat, 2019, 320 stron.

Długo przymierzałam się do sięgnięcia po jakąś książkę Stefana Dardy, bo miałam przeczucie, że mogę liczyć na coś klimatycznego i pobudzającego wyobraźnię. Planowałam przeczytać najpierw „Dom na Wyrębach” lub „Zabij mnie, tato”, ale tak się to jakoś odwlekało, że gdy pojawiła się okazja sięgnięcia po inną książkę autora, to nie zastanawiałam się długo. A teraz zadaję sobie pytanie, czy „Przebudzenie zmarłego czasu. Powrót” to był dobry wybór na pierwsze spotkanie, bo prawdę mówiąc do zachwytu jest mi bardzo daleko i czuję się trochę rozczarowana.

Czytaj dalej

Kathleen Barber – Czy już zasnęłaś


Kathleen Barber, Czy już zasnęłaś [Are you sleeping], tłum. Mateusz Borowski, Znak Literanova, 2019, 348 stron.

Lubię książki, w których przeszłość dopada bohaterów, wgryzając się w ich codzienność i nie dając o sobie zapomnieć. To motyw szalenie popularny, ale jednocześnie dający spore pole do popisu, bo kto wie, jaka tym razem tajemnica dopomina się o chwilę uwagi? „Czy już zasnęłaś” to właśnie jedna z tych książek, gdzie wydarzenia sprzed lat burzą czyjś uporządkowany świat.

Josie mieszka w Nowym Jorku i rodzinne Elm Park wydaje się jej jedynie wspomnieniem. Dziewczyna woli nie pamiętać, że dziesięć lat temu – gdy była nastolatką – zamordowany został jej ojciec, matka po jakimś czasie wstąpiła do sekty, a siostra bliźniaczka zawiodła ją tak bardzo, że nie potrafi jej wybaczyć. To zamknięty rozdział, o którym nie chce myśleć, ale co zrobić, gdy nagle o Twojej rodzinie zaczynają mówić niemal wszędzie? Wszystko to za sprawą podcastu Poppy Parnell, która postanowiła przyjrzeć się po latach śmierci szanowanego profesora historii amerykańskiej i zasiać ziarenko niepewności, czy za tę zbrodnię w więzieniu aby na pewno siedzi właściwa osoba.

Czytaj dalej

Plany czytelnicze maj / czerwiec



Aż trudno uwierzyć, że ostatnio o swoich planach czytelniczych wspominałam na blogu kilka miesięcy temu :) Czas to nadrobić!

Jo Nesbø - Trzeci klucz. Lubię książki autora, ale po ostatnią sięgnęłam ponad 3 lata temu i od tej pory jakoś się nasze ścieżki rozmijały. Najwyższy czas na czwarty tom serii, w której główną rolę odgrywa Harry Hole.

Czytaj dalej

Shaun Usher - Listy niezapomniane


Shaun Usher [oprac.], Listy niezapomniane [Letters of Note], tłum. Jakub Małecki, 2015, 416 stron.
Listy niezapomniane, tom 1.

Shaun Usher zebrał i opracował ponad sto dwadzieścia listów najróżniejszych osób, tworząc publikację, która niejednokrotnie pozwala na nie spojrzeć nieco inaczej. To okazja do odkrycia nieznanych faktów i targających ludźmi emocji; fascynująca podróż przez wieki wzbudzająca bardzo różne uczucia. Jest tu miejsce na śmiech i mrugnięcie okiem, ale są też momenty poruszające i dające mocno do myślenia.

Czytaj dalej

Camilla Läckberg – Pogromca lwów


Camilla Läckberg, Pogromca lwów [Lejontämjaren], tłum. Inga Sawicka, Czarna Owca, 2017, 428 stron.
Saga o Fjällbace, tom 9

Z każdym kolejnym tomem sagi o Fjällbace wyraźniej czuję, że naprawdę przywiązałam się do jej bohaterów. Nie miałam pojęcia co autorka przygotowała w „Pogromcy lwów” i czy dam się porwać kryminalnej zagadce, a mimo to cieszyłam się, że znowu mam okazję towarzyszyć Patrikowi, Erice i reszcie. To wystarczyło, żebym z entuzjazmem zabrała się za czytanie.

Rodzina Victorii przez moment mogła poczuć nadzieję, gdy okazało się, że ich nastoletnia córka odnalazła się po kilku miesiącach. Dziewczyna wpadła pod koła samochodu, ale makabryczne obrażenia ktoś zadał jej wcześniej. Czy pozostałe zaginione nastolatki też spotkał taki sam los? Czy jest jeszcze szansa, by je uratować?

Czytaj dalej

Klester Cavalcanti – Nazywają mnie śmierć


Klester Cavalcanti, Nazywają mnie śmierć [O nome da morte], tłum. Joanna Kuhn, Muza, 2019, 320 stron.

Jeśli ktoś spodziewa się historii o płatnym zabójcy rodem z filmów akcji, to mocno się rozczaruje. „Nazywają mnie śmierć” to zupełnie nie te klimaty, mimo że to właśnie pozbawianie innych życia za pieniądze przez wiele lat było tym, co robił Júlio Santana. Blisko 500 zabitych osób i niezliczone ilości odmówionych „zdrowasiek i ojczenaszów”...

Júlio miał siedemnaście lat, gdy po raz pierwszy zabił. To wydarzenie tak nim wstrząsnęło, że obiecał sobie, że nigdy więcej tego nie zrobi. A jednak został brazylijskim rewolwerowcem i w notesie z Kaczorem Donaldem skrupulatnie dopisywał kolejne zlecenia. Czy żałuje? Jak w ogóle doszło do tego, że wybrał tę, a nie inną ścieżkę?

Czytaj dalej

Aimee Molloy – Idealna matka


Aimee Molloy, Idealna matka [The Perfect Mother], tłum. Berenika Janczarska, Czarna Owca, 2019, 392 strony.

Poznałam już kilka różnych literackich spojrzeń na nagłe zniknięcia dzieci (między innymi „Nie jestem potworem” Carme Chaparro, „Gdzie jesteś, Amando?” Denise’a Lehane’a, „Dziewięć dni” Gilly Macmillan), ale ciągle jestem ciekawa, jak jeszcze można ten temat przedstawić. Pewnie dlatego skusiłam się na „Idealną matkę” Aimee Molloy, licząc na dawkę napięcia, która zwykle przy takich sprawach się pojawia.

Majowe Mamy to grupa kobiet, które najpierw kontaktowały się ze sobą przez internet, a później zaczęły się także spotykać na żywo, by wspierać się w czasie ciąży i po rozwiązaniu. Każda z nich jest już mamą od kilku tygodni, gdy pojawia się pomysł wspólnego wyjścia do baru i oderwania się od codzienności. Tylko jeden taki wieczór, tylko chwila oddechu. I właśnie ten moment wykorzystuje ktoś, kto porywa synka jednej z nich.

Czytaj dalej

Debra Jo Immergut – Uwięzieni

 Debra Jo Immergut, Uwięzieni (The Captives), tłum. Joanna Gładysek, Czarna Owca, 2019, 304 strony.

Frank kilka miesięcy temu stracił prywatną praktykę w wyniku tragicznych wydarzeń związanych z terapią pewnego chłopca. Praca psychologa w więzieniu stanowym nie jest szczytem jego marzeń, ale jakoś się w nie odnalazł, chociaż ma poczucie, że raczej dryfuje przez życie niż zmierza w konkretnym kierunku. Aż do momentu, gdy w jego gabinecie pojawia się ona – Miranda. Kiedyś koleżanka ze szkoły, w której był zakochany i dla której pozostał właściwie niewidoczny, a dziś kobieta skazana na wieloletni wyrok. Co sprawiło, że znalazła się w tym miejscu? Czy Frank będzie w stanie jej pomóc?

Czytaj dalej

Kate Morton – Córka zegarmistrza

Kate Morton, Córka zegarmistrza [The Clockmaker's Daughter], tłum. Anna Dobrzańska, Wydawnictwo Albatros, 2019, 544 strony.

Liczyłam na to, że „Córka zegarmistrza” będzie klimatyczną i pełną tajemnic z przeszłości powieścią, ale nie miałam wcześniej okazji poznać pióra Kate Morton, więc z pewną dozą niepewności zabrałam się za lekturę. Teraz z większym zaufaniem podejdę do kolejnych książek autorki (sięgnę po nie na pewno!), bo to pierwsze spotkanie mnie nie rozczarowało i właściwie było mi nawet trochę przykro rozstawać się z poznanymi bohaterami.

Latem 1862 roku w posiadłości Birchwood rozegrała się tragedia. Śmierć, zniknięcie i kradzież splotły się w tajemniczej sieci wydarzeń, która dotknęła malarza Edwarda Radcliffe’a, jego muzę Lily Millington i kilka innych osób. Ponad 150 lat później Elodie Wilson w trakcie swojej pracy archiwistki natrafia na szkicownik Radcliffe’a i fotografię nieznanej jej kobiety i przypomina sobie historię z dzieciństwa, w której główną rolę odgrywała pewna posiadłość położona w zakolu rzeki. Dokładnie taka jak Birchwood.

Czytaj dalej

Klaus Hagerup, Lisa Aisato – O dziewczynce, która chciała ocalić książki


Klaus Hagerup, Lisa Aisato – O dziewczynce, która chciała ocalić książki [Jenta som ville redde bøkene], tłum. Iwona Zimnicka, Czarna Owca, 2019.

Klausa Hagerupa poznałam przy okazji lektury książki „Magiczna Biblioteka Bibbi Bokken”, którą napisał w duecie z Josteinem Gaarderem. To była przyjemna historia i po części dlatego skusiłam się na kolejne spotkanie z norweskim autorem. Nie bez znaczenia był też fakt, że po prostu uwielbiam opowieści, w których książki odgrywają ważną rolę, a po „O dziewczynce, która chciała ocalić książki” zdecydowanie można się było tego spodziewać.

Czytaj dalej

Stuart Turton – Siedem śmierci Evelyn Hardcastle


Stuart Turton, Siedem śmierci Evelyn Hardcastle [The Seven Deaths of Evelyn Hardcastle], tłum. Łukasz Praski, Wydawnictwo Albatros, 2019, 514 stron.

Dawno już żadna książka nie wzbudziła we mnie tyle zaintrygowania co „Siedem śmierci Evelyn Hardcastle”. Wciągnęła mnie od pierwszych stron i ta ekscytacja odkrywaną kawałek po kawałku historią mieszała się z powracającą co jakiś czas obawą, że autor jej nie udźwignie, że w którymś momencie poczuję jakąś dozę rozczarowania wybranymi przez niego rozwiązaniami. Przyznaję – jestem ostrożna w książkowych zachwytach i dosyć często, nawet jeśli powieść bardzo mi się podoba, dostrzegam w niej elementy, które nie w pełni mnie przekonują. Po dotarciu do ostatniej strony nie ma już we mnie żadnych wątpliwości – to jest kryminał z rodzaju tych, na jakie chciałabym trafiać jak najczęściej. Skomplikowany, wymagający uwagi, skrupulatnie skonstruowany, zaskakujący i świetnie napisany. Tak, tym razem totalnie się zachwycam.

Czytaj dalej

Jim Butcher – Krwawe rytuały


Jim Butcher, Krwawe rytuały [Blood Rites], tłum. Wojciech Szypuła, MAG, 2015, 524 strony.
Akta Dresdena, tom 6.

Ostatnie zetknięcie z Harrym Dresdenem (piąty tom serii – „Śmiertelne maski”) cieszyło mnie mniej niż zawsze, ale prawdę mówiąc amerykański pisarz Jim Butcher trafił akurat na taki niefortunny moment. Na szczęście radość ze spotkania z nietuzinkowym detektywem i magiem w jednej osobie poczułam znowu przy okazji „Krwawych rytuałów”, dając się bez reszty porwać kolejnym wydarzeniom.

Czytaj dalej

B.A. Paris - Na skraju załamania


B.A. Paris, Na skraju załamania [The Breakdown], tłum. Maria Olejniczak-Skarsgård, Wydawnictwo Albatros, 2018, 352 strony.

B.A. Paris umiejętnie nakręca spiralę niepewności i doprowadza główną bohaterkę na skraj załamania. Kolejne wydarzenia nie dają Cass wytchnienia, mimo że innym mogłoby się wydawać, że nie ma się czym przejmować, a kobieta wiele rzeczy wyolbrzymia. Kiedy jednak ogromne poczucie winy i strach przed chorobą połączą siły, to nawet w drobnostkach dostrzega się wywołujące panikę znaki. A gdy zacznie dziać się coś naprawdę poważnego, niewielu będzie chętnych, by komuś tak pogubionemu uwierzyć.

Cass obiecała mężowi, że nie będzie wracała przez las, ale bycie szybciej w domu w środku nocy, gdy szaleje burza i leje deszcz zbyt mocno ją kusi. Po drodze widzi w zatoczce zaparkowany samochód i siedzącą w środku kobietę, ale mimo wątpliwości nie wysiada ze swojego auta. Przecież, gdyby ta potrzebowała pomocy na pewno dałaby jakiś znak, prawda? O całej sytuacji Cass szybko by zapomniała, gdyby nie fakt, że właśnie w tamtym miejscu kobieta została zamordowana…

Czytaj dalej

Zoje Stage – Zła krew


Zoje Stage, Zła krew [Baby Teeth], tłum. Piotr Kaliński, Czarna Owca, 2019, 400 stron.

Siedmioletnia Hanna najbardziej chciałaby, żeby jej mama zniknęła. Na zawsze. Wtedy miałaby swojego ukochanego tatusia tylko dla siebie. On jest zresztą w swoją „małą wiewiórkę” totalnie zapatrzony, bo przy nim dziewczynka zachowuje się jak najsłodsze dziecko świata. Przy Suzette córka demonstruje natomiast zgoła inne oblicze i z czasem staje się to coraz bardziej niebezpieczne…

Czytaj dalej

Donato Carrisi – Władca ciemności


Donato Carrisi, Władca ciemności [Il maestro delle ombre], tłum. Jan Jackowicz, Albatros, 2019, 336 stron.
Paenitentiaria Apostolica, tom 3.

Donato Carrisi był dla mnie – zupełnie niespodziewanie – odkryciem 2017 roku. Pamiętam, że pierwszy tom serii o penitencjariuszu Marcusie („Trybunał dusz”) mnie zachwycił, a drugi („Łowca cieni”) utwierdził w przekonaniu, że to jest pisarz, od którego mogę wymagać dużo i czuć się po lekturze naprawdę usatysfakcjonowana. W międzyczasie była też niezwiązana z serią niezła (chociaż bez fajerwerków) „Dziewczyna we mgle”, ale tak naprawdę najbardziej czekałam na to, by wrócić historii i bohaterów, od których moja znajomość z włoskim autorem się zaczęła. I pewnie dlatego, gdy w moje ręce wpadł „Władca ciemności” najpierw pomyślałam, z pewnym rozczarowaniem, że tym razem będzie to powieść znacznie krótsza, a ja przecież chciałam, by to spotkanie trwało jak najdłużej. I nie to, żeby mnie to jakoś specjalnie zraziło, ale ostatecznie okazało się, że faktycznie trochę mi brakowało tego rozmachu w budowaniu fabuły, klimatu i wnikania w umysły bohaterów i tym razem Donato Carrisi nie zdołał mnie tak mocno zachwycić. 

Czytaj dalej

Polub K-czyta na Facebooku

Obserwatorzy